null

Na wzgórzu rozpaczy

muzykajazz / blues
Nowohuckie Centrum Kultury
ul. Jana Pawła II 232

O wydarzeniu

Marek Dyjak - Na wzgórzu rozpaczy. "Na wzgórzu rozpaczy" to według zapowiedzi wokalisty jego ostatnia płyta. Trafiły na nią typowe dla dlań akustyczne ballady o melancholijnym tonie. Śpiewając zachrypłym głosem Dyjak rozlicza się ze swym życiem: zarówno z ciężarem choroby alkoholowej, jak i z siłą miłości, która pozwoliła mu wydźwignąć się z upadku. I właśnie "Na wzgórzu rozpaczy" broni się przede wszystkim tą wykonawczą prawdą: wierzymy w to, co piosenkarz śpiewa, bo wiemy, że doświadczył tego na własnej skórze. Marek Dyjak - jeden z najbardziej charakterystycznych i autentycznych artystów w Polsce. Choć z wykształcenia jest hydraulikiem, zwykłe robotnicze życie od zawsze uwierało jego artystyczną duszę. Chciał zdecydowanie więcej. Stąd też decyzja o tworzeniu muzyki i graniu koncertów. Sam siebie nazywa barowym grajkiem, jednak nazwanie go zwykłym "grajkiem" to duże niedopowiedzenie, bo jest to artysta wyjątkowy, mający na swoim koncie 13 płyt, nazwany przez Elżbietę Zapendowską najbardziej prawdziwym głosem na polskim rynku muzycznym. Jego głos na granicy desperacji, krzyku i rozpaczy, nic sobie nie robi z takiej czy owakiej konwencji. Dyjak to Dyjak - mówią przyjaciele; facet, który żył po bandzie, pił po bandzie, aż dotarł do końca drogi. On też tak czuł. I właśnie życie na granicy wyraźnie dostrzegalne jest zarówno w granych przez niego utworach jak i w jego głosie. Artysta dwukrotnie umierał - pierwszy raz w wieku 10 lat, gdy uległ bardzo poważnemu wypadkowi, a drugi raz na Wielkanoc 2008 roku, kiedy to przymocował do drzewa linkę holowniczą. Pogotowie stwierdziło zgon. Obudził się po kilku dniach śpiączki, nic nie pamiętał. Nie każdemu odpowiada styl bycia Dyjaka, choć od jedenastu lat nie pije i walczy z nałogiem to wciąż pozostaje sobą - i na tym polega jego niezwykły fenomen, który przyciąga koneserów dobrej muzyki. Bywały w jego karierze momenty, w których muzyk mógł iść za ciosem - wbić się na potocznie zwany "artystyczny świecznik". Wolał jednak iść własną drogą, nie zawsze łatwą lecz kierowaną przez siebie samego, nie oddał swojej kariery w cudze ręce. Niektórzy widzą w tym artystyczną pozę - Dyjaka wyklętego, samotnika i indywidualistę. Mocnym głosem śpiewa równie mocne utwory, w których - jak mówią sami fani - jest krew, żółć i łzy. Na rynku papierowych supermenów jest zjawiskiem. Ma za sobą wiele koncertów w całym kraju. Dyjak jest jak prawdziwy buntownik, co to rzuca się głową naprzód, a dopiero potem podlicza bilans zysków i strat. Takie są też jego koncerty - zero taryfy ulgowej, śpiewa to, co czuje i myśli, nawet jeśli taki ekshibicjonizm sporo go kosztuje. Okazując - przed wejściem na wydarzenie - aktualny certyfikat COVID lub wypełniając oświadczenie widza NCK sprawiasz, że kultura jest dostępna dla większej liczby osób. Dziękujemy!